Plany na 2017

Część z Was pewnie już zakończyła swój sezon biegowy, niektórzy jeszcze w nim trwają, a jeszcze inni dopiero zaczynają swoją przygodę z bieganiem 🙂

Ja właściwie już trenuję na przyszły rok. Zamierzam jeszcze tylko wystartować 11 listopada na 10 km we Wrocławskim Biegu Niepodległości z Wąsem. Obiecuję powalczyć, ale nie oczekuję od siebie niewiarygodnego wyniku.

Moim zdaniem wraz z drugą połową października nadchodzi idealny moment by zacząć planować następny rok biegowej przygody. Ponieważ jest odpowiednio dużo czasu aby przygotować się do większości dużych imprez lub też mieć w zanadrzu plan awaryjny na wypadek sytuacji, których nie można przewidzieć.

Przede wszystkim, trzeba się zastanowić czy planowany jest jakiś główny cel, czy może jednak nie zamierzamy specjalnie przygotowywać się pod określone zawody i następny rok spędzić bez rywalizacji (szczerze zazdroszczę każdej takiej osobie zdolności czerpania radości z biegania bez reżimu).

Ja już swoje główne cele określiłem i mam dzisiaj ochotę podzielić się nimi z Wami 🙂

Zapraszam do lektury!

Jako cel minimum w przyszłym roku stawiam sobie ukończenie Korony Maratonów Polskich. Zostały mi trzy maratony – Dębno, Wrocław i Poznań. Ambicji dodaje fakt, że każdy z nich będę mieć zamiar pobiec tak, jak tylko będzie się dla mnie dało.  Najbardziej obawiam się startu we Wrocławiu ponieważ zapowiedziana data (10 września) może skutkować sporym upałem na trasie, który źle znoszę.

By osiągnąć ten cel:

  • Mam zaplanowany trening na całe przyszłe pół roku. Porzuciłem plany Skarżyńskiego na rzecz metod Danielsa i w późniejszej części przygotowań też Pfitzingera. Tym sposobem chcę zwiększyć intensywność bodźców treningowych i wprowadzić urozmaicenie do dotychczas stosowanych planów. Czuję, że to najwyższy czas spróbować czegoś innego.
  • Postaram się wdrożyć jak najwięcej porad wyniesionych z tegorocznej edycji zajęć pt. „Zdrowy Biegacz”, które odbyłem wiosną i latem tego roku. Zwłaszcza jeżeli chodzi o metody relaksacyjne i higienę pracy przy biurku, która jak wiadomo nie służy bieganiu (o „Zdrowym Biegaczu” możecie znaleźć artykuł w październikowym numerze magazynu Bieganie).
  • Postaram się też nauczyć wysypiać 🙂 To naprawdę dużo daje.
  • Będę częściej biegał na bieżni, aby poprawiać swoją szybkość.

Jako drugi główny cel (traktuję go jako miły dodatek, ponieważ uwielbiam biegać w górach) zaplanowałem już swój start górski w przyszłym sezonie i będzie on raczej tylko jeden (chyba że nie będę mieć dość po maratonie w Poznaniu). Zakładam, że będę chciał powalczyć o dobrą lokatę, zatem idealny moment przypada na końcówkę czerwca lub początek lipca. Będę więc próbował się zapisać na Maraton Gór Stołowych. Ubolewam, że nie wezmę udziału w Dolnośląskim Festiwalu Biegów Górskich, ale niestety nie ogarnąłbym się później przed Wrocławiem. Na pocieszenie pozostaje fakt, że bieg organizuje ta sama ekipa co DFBG, zatem można spodziewać się mojego ulubionego poziomu organizacji 🙂

By wypaść w górach jak najlepiej:

  • Zintensyfikuję swoje sobotnie wizyty na Masywie Ślęży i w okolicach, może nawet uda mi się potrenować gdzieś dalej i z kimś bardziej zaprawionym.
  • Wkraczam na siłownię.

Jako cele pośrednie planuję więcej startów na krótszych dystansach tj. 10 i 5 km. Takie biegi są moją piętą Achillesową i jak dotąd nie wykręciłem na nich zadowalającego mnie wyniku, a to może dać duży profit dla wyników osiąganych na maratonach.

Tutaj przyda się na pewno:

  • Większa ilość biegania na tartanie
  • Solidna praca nad techniką

Oczywiście te starty traktuję jako dodatek więc nie będę trenować stricte pod nie, a raczej zaczerpnę z tego co uda się wypracować z planów maratońskich.

Pewnie niejeden spyta – a co z półmaratonami? Odpowiedź jest prosta – nie mam wobec nich planów na przyszły rok, mogą się jednak one zmienić w trakcie rozwoju sytuacji 🙂 Na pewno nie zależy mi już na kolejnym Nocnym Półmaratonie Wrocławskim – niestety, ale ostatnia edycja nie była dla mnie tak ekscytująca jak poprzednie i to przez pewne zmiany, które wprowadzono w organizacji.

Postaram się zdawać krótkie podsumowania tygodni treningowych na swoim profilu Facebook. Może nawet z biegiem czasu przerodzi się to w regularne notki na blogu? Zobaczymy.

Czy będziemy mieć okazję zobaczyć się gdzieś wspólnie w przyszłym roku? Zapraszam do komentowania 🙂

 

3 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s