Sztafeta #BiegneDlaKingi – Podsumowanie

Czas na podsumowanie akcji, którą udało się zorganizować we współpracy z Vege Runners i nieoczekiwanie też innych dobrych ludzi 🙂

Zapraszam do lektury!

W minioną sobotę (19 listopada) przekonałem się, jak wielu wspaniałych i dobrych ludzi ma wolę wzięcia udział i pomocy w dość zaimprowizowanej przeze mnie akcji dla Kingi. Zupełnie nie spodziewałem się takich rezultatów i zainteresowania wydarzeniem, zwłaszcza że był to mój debiut w tym obszarze, a którego planowanie i realizacja zamknęła się raptem w nieco ponad 2 tygodnie.

Jeszcze raz chciałbym podziękować każdemu, kto przyczynił się do realizacji tej akcji. Ten wpis dedykuję Wam! 😉

Tego dnia pogoda nie rozpieszczała, było co prawda cieplej niż  poprzedni weekend, a prognoza zakładała nawet 10 stopni na plusie. Niestety ocieplenie przyniosło też ze sobą opady deszczu przez co nawierzchnia ścieżki biegowej w Parku Grabiszyńskim stała się błotna i nie zachęcała do szybszych okrążeń.

Zgodnie z ustaleniami sztafeta miała zacząć się o godzinie 9:00 i potrwać do 17.00. W trakcie przygotowań wyłoniliśmy 4 głównych uczestników „podtrzymujących” sztafetę – każdy z nich miał biec przez 2 godziny, a każdy inny uczestnik mógł wziąć równocześnie udział i dołożyć kilka „własnych” 5 km okrążeń do wspólnej puli. Mi, jako organizatorowi przypadła pierwsza zmiana. Przy tabliczce Start zjawiłem się o godzinie 8:45, gdzie czekał już na mnie Marek, który tego dnia zajął się stronę techniczną. Po krótkiej pogawędce przystąpiłem do rozgrzewki i punktualnie o godzinie 9 wystartowałem. Mój plan zakładał 6 okrążeń w zmiennym tempie (chciałem przy okazji zrobić mocny trening interwałowy w tempie maratońskim) co sumarycznie pozwoliłoby mi doliczyć 30 km do puli sztafety.

Po przebiegnięciu pierwszych kilometrów dowiedziałem się od Marka o pojawieniu się na trasie pierwszych zapowiedzianych osób, które wyraziły chęć pobiegnięcia w sztafecie. Każdy biegł swoim tempem, miałem też okazję mijać kolejne osoby oraz zamówić z każdym kilka słów. Sam trening przeszedł bez zakłóceń (i był męczący 🙂 ), a ostatecznie swoje szóste okrążenie  ukończyłem z czasem 02:07, a jednocześnie miałem okazję przywitać biegnącego już Maćka – mojego zmiennika w tej sztafecie. Ostatnie okrążenie zrobiłem wspólnie z kolegą z pracy, który dał mi okazję wykrzesać z siebie siłę na dość mocną końcówkę tego treningu.

Cover_3.jpg

Po dotarciu na metę okazało się, że na trasie jest już 9 osób! Po ochłonięciu wybrałem się na szybki prysznic i przepakowanie do moich teściów i wróciłem na miejsce startu/mety w celu dalszego koordynowania sztafety.

Cover_2.jpg

Po powrocie, okazało się że lista uczestników uzupełniła się o kilka kolejne imiona, a o godzinie 13.00 nastąpiła znów zmiana prowadzącego i na trasę ruszył Mateusz – wraz z nim lista wynosiła już 20 osób. Nie mieliśmy pojęcia ile kilometrów już udało się nabiegać (każde okrążenie zliczaliśmy za pomocą kresek na przygotowanym wcześniej formularzu), ale efekt zapowiadał dość dużą wartość,a co najważniejsze ciągle rósł.

15078903_10209633231459169_5761377197186043129_n

O godzinie 15.00 zjawił się ostatni „zmianowy” – Paweł, który wpisał się na listę jako 26 uczestnik i tym samym ją zamknął. Jego zmiana była najtrudniejsza, gdyż nie dość że biegł samotnie i musiał zmagać się z urokiem błotnistej trasy, to jeszcze zaczął zapadć zmierzch, połączony z mgłą i coraz mocniej zacinającym deszczem. Na szczęście finalista zjawił się na mecie idealnie o godzinie 17.00, więc nie musieliśmy czekać dłużej na jego powrót i natychmiast zarządziliśmy uroczyste zakończenie sztafety wraz z szybkim odwrotem do domów 🙂

15167594_1309236882441834_3749693828230712115_o.jpg

I to właśnie w domu przyszedł czas na zliczenie i podsumowanie sztafety. Przez 8 godzin 26 uczestnikom udało się przebiec łącznie 335 kilometrów, co daje średnią 12.88 km na osobę. Wielu może stwierdzić, że to niewiele. Trzeba jednak zauważyć, że swój udział zgłosili tu nie tylko wytrawni, długodystansowi biegacze, ale też entuzjaści-amatorzy, dla których taki dystans był prawdziwym wyzwaniem.

Zwycięzca konkursu na Facebooku pomylił się o zaledwie 2 kilometry – winszuje trafności 🙂

Pojawia się też pytanie, co będzie następne? W trakcie organizacji sztafety pojawiły się nawet propozycje użycia elektronicznego pomiaru czasu. Organizacja zawodów z pewnością wymaga znacznie większego rozmachu niż niezależny trening grupki ludzi w słusznej sprawie. W obecnej sytuacji organizacja czegoś takiego wydaje mi się bardzo trudna, ale nie mogę wykluczyć, że w przyszłości do takiej nie dojdzie. W końcu gdyby ktoś miesiąc temu powiedział mi, że zorganizuję sztafetę charytatywną, to bym nie uwierzył 🙂 Grupowo można zdziałać wiele.

Gwarantuję Wam, że postaram się działać z akcją #BiegneDlaKingi dalej przy swoich startach, bo czemu nie? 🙂

 

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s