Dziesiątka Wroactiv – Relacja

Dziś krótka relacja z dość udanego dla mnie początku mojego sezonu startowego.

Na co ta Dycha?

Wielu znajomych biegaczy (i nie tylko) na hasło o dyszce mawia, że dla takiego wyjadacza kilometrów jak ja ten dystans to przecież pestka i nie powinienem tak bardzo się skupiać nad jego pokonaniem. Dotychczas do maratonu przystępowałem bezpośrednio z treningu, ewentualnie pobiegłem półmaraton na miesiąc przed, by wiedzieć co jeszcze trzeba poprawić. Zaś w tym roku podszedłem do sprawy bardzo na poważnie.

Z racji dość wczesnej daty odbywania się maratonu w Dębnie, mój wybór padł na 10. Wroactiv. Nigdy dotąd nie startowałem na tej imprezie, w pamięci utknęła mi relacja mojego znajomego, który biegł w pierwszej edycji. Był niestety odrobinę niezadowolony z organizacji, ponieważ trasa zajęła mu trochę więcej niż 10km (podobno niektóry nabiegali nawet 11).

Trasa

Tegoroczna trasa obejmowała okolice Stadionu Miejskiego we Wrocławiu wraz z ulicą Królewiecką, przylegającą do osiedla Maślice

trasa

źrodło: http://wroactiv.pl/10-wroactiv/trasa/

Przedstartowo

Zgodnie z zaleceniami Trenera,  w tygodniu poprzedzającym start wykonałem tylko jeden solidny trening szybkościowy (14x400m). Reszta czasu polegała na dreptaniu, konkretnym rozciąganiu się i chwilowych akcencikach. Niestety w środę zrobiłem się dość zaniepokojony, ponieważ zaczęło mi doskwierać gardło, przy okazji doszedł kaszel, który mam nawet pisząc ten tekst.

Organizacja

Jeżeli chodzi o organizację strefy około startowej to nie mogę się do niczego doczepić. Odebrałem pakiet już poprzedniego dnia, więc były pustki. Ale sposób przygotowania wszystkiego wskazywał, że to nie jest bieg na limit wynoszący 2000 uczestników tylko ponad 5000 🙂

Przedbiegowo

Z racji obowiązującej współpracy z Piotrkiem, należę również do jego Drużyny Biegowej – Ślęzak Teamu. Przed startem miałem okazję spotkać się z członkami reszty zespołu i oficjalnie przedstawić Ekipie 🙂 Wykonaliśmy też wspólną fotkę.

_dsc1514

To na co pobiegłem?

Sam plan na ten bieg był następujący – złamać 36 minut (przy obecnej życiówce 36:36). Coś siedziało w mojej głowie, żeby może spróbować się zbliżyć do magicznych 35 minut. Ale mając doświadczenia z moimi poprzednimi startami na 10k wiedziałem, że dotychczas ZAWSZE za szybko startowałem, co się mściło w postaci wręcz czołgania się pod koniec dystansu. Poza tym, zupełnie nie znałem trasy, wiedziałem że wiatr na tym odcinku potrafi dać się w znaki. Rozważnie myślałem, że zacznę od 3:37 min/km i tak sobie będę szurać co kilometr o sekundkę szybciej. Przy czym na ostatnich 2 km miałem zamiar ostro zaatakować i lecieć w przysłowiowego „trupa”.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Trasa szybko zweryfikowała te plany 🙂 Sam początek potraktowałem rzeczywiście z rezerwą w nogach, pozwoliłem wyminąć się większości „gorących głów”. Przy czym i tak leciałem trochę za szybko, ponieważ na 1 kilometrze jest całkiem solidny zbieg z terenu stadionu do skrzyżowania z ulicą Królewiecką. Kolejne kilometry to raczej liczenie czasu na poszczególnych znacznikach, starałem się przyspieszać o sekundkę jednak moje starania utrudniał dość silny wiatr na trasie, więc szło to czasem wolniej lub szybciej.

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Niestety niewiele wyszło z planowanej, silnej końcówki. Chwilę przed 8 kilometrem zaczęła mi bardzo doskwierać kolka. Kosmicznie poczułem się tym zdziwiony, ponieważ przez całą zimę najwięcej pracy uzupełniającej spędziłem chyba nad mięśniami brzucha. W tej sytuacji postanowiłem podtrzymać jak najbardziej obowiązujące tempo i wziąć tą dolegliwość na przetrzymanie. Do tego dość przyjemnym akcentem na ostatnim kilometrze był bardzo solidny podbieg 🙂

przechwytywanie

Konkluzja

Na mecie zameldowałem się z czasem 35:42, co oznacza, że poprawiłem rekord życiowy o 50 sekund. Mogłem się zdawać mało entuzjastyczny wobec osiągniętego rezultatu, ale uwierzcie, gdyby nie ta kolka to na pewno byłoby odrobinę lepiej 🙂 Oczywistym jest, że ta życiówka powinna cieszyć i tego się trzymam. Traktuję  też ten występ jako solidne przetarcie przed głównym startem na wiosnę.

16991607_1423430457689142_1101220074747555691_o

Niewykluczone, że stawię się na tej dyszce w przyszłym roku.

 

1 Comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s