Półmaraton Opolski – Relacja

Opisując relację z tego półmaratonu po prostu muszę skupić się również na 3 dniach poprzedzających start, a które zostaną w mojej pamięci na zawsze.

Ze specjalną dedykacją dla członka rodziny.

Start w Opolu jest zakończeniem mojej wiosny „ścigania się” po asfalcie, co zostało postanowione już w marcu. Przygotowania do tego biegu były prowadzone z bardzo wysoką starannością, pomimo trudów pogodowych jakimi dotychczas uraczyła nas wiosna.  Wiedziałem, że weekend startowy będzie szczególnie trudny organizacyjnie. Z tyłu głowy siedziała sprawa dorocznej organizacji stoiska dla Vege Runners podczas wrocławskiej Veganmanii, która miała miejsce w dzień poprzedzający imprezę w Opolu. Mimo tego byłem dobrej myśli, kondycyjnie czułem się mocny jak nigdy i bieg ciągły w okolicach tempa 3:40 min/km nie sprawiał mi większych problemów.

Tydzień przedstartowy

Postawiłem na sprawdzone patenty – zdrową dietę i wysypianie się (z niezbędną pomocą melatoniny). Co prawda na początku tygodnia doskwierał mi silny ból łydek spowodowany ostrym treningiem nie tylko szybkości, ale też techniki biegowej jednakże wiedziałem, że „łapanie świeżości” wystarczy by doprowadzić moją dyspozycję do maksimum. O spokoju nie mogę powiedzieć w kontekście Veganmanii, gdyż samodzielna koordynacja czegoś, co mogłoby zainteresować odwiedzających ten festiwal nie jest łatwym zadaniem, co w tamtym momencie stresowało mnie najbardziej.

W czwartkowy poranek, niewiele przed dźwiękiem budzika, odebrałem telefon od mamy po którym wszystkie bieżące troski kompletnie straciły na znaczeniu. Zupełnie bez wcześniejszych znaków ostrzegawczych i dość młodo zmarł mój krewny, po prostu poszedł spać i na drugi dzień nie wstał. Cały dzień był już zdominowany moją prywatną refleksją nad wieloma sprawami związanymi z życiem doczesnym. Termin pogrzebu został wyznaczony na sobotę, nie było więc innego wyjścia niż odwołać swój udział w Veganmanii.  Sprawy sportowe miały się w porządku, jednak nastrój ani trochę nie był lepszy.

Przewrotna sobota

Wcześnie rano przeprowadziłem krótki rozruch. Spore ocieplenie jakie nadeszło tego dnia do Wrocławia rodziło w głowie czarną myśl o tym, jak trudnym może okazać się niedzielny bieg w nieodległym przecież Opolu. Po ledwie 30 minutach delikatnego biegu byłem dosłownie zlany potem, co tylko potwierdziło, że źle reaguję na gwałtowne ocieplenia. Ponieważ po biegu zostało już niewiele czasu by ogarnąć się i zdążyć do Kluczborka w którym miał miejsce pogrzeb, spakowałem w moim odczuciu wszystko co potrzebne i ruszyliśmy ku najtrudniejszej emocjonalnie części minionego weekendu.

Plan był taki, aby po ceremonii bezpośrednio udać się do Opola, odebrać pakiet i skoncentrować się nad biegiem. Pech chciał, że w emocjach popełniłem bezmyślne wykroczenie drogowe (na usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że jechałem powoli) i zostałem po raz pierwszy w życiu zatrzymany do kontroli. Na szczęście skończyło się tylko na pouczeniu.  Po dojechaniu na miejsce wszystko wydawało się iść już z górki. Same odwiedziny w bardzo kameralnym biurze zawodów poszły gładko. Przy okazji budziłem lekką sensację – byłem chyba jedynym tego dnia biegaczem, który przyszedł po pakiet startowy w garniturze.

18422956_1495386143826906_971826421436765101_o

Po dotarciu na naszą kwaterę zostało już niewiele czasu na na szybkie pasta party, wyłożenie nóg i oczyszczenie umysłu. Jednakże podczas zasypiania do mojej głowy wkroczyła natrętna myśl by koniecznie sprawdzić zawartość walizki. Błyskawicznie się zrywając przeprowadziłem szybką inspekcję, której rezultaty mogłem skwitować tylko głośnym przekleństwem. W pośpiechu i emocjach tego poranka zapomniałem spakować spodenek. Miałem co prawda jeszcze w odwodzie takie zwyczajne szorty a la plażowe, ale zdecydowanie nie odważyłbym się w nich biec. O tak późnej porze nie miałem już innego wyjścia jak tylko próbować  swojego szczęścia następnego dnia. Z wielkim trudem zasnąłem.

Dzień startu

IMG_20170514_090137.jpg

Sama impreza w Opolu jest rozgrywana w formule popularnego ostatnio festiwalu biegów – w jednym czasie organizowany jest bieg na dystansie Maratonu, Półmaratonu i 10km, a dodatkowo organizowane są też sztafety.  Całość odbywa się na wytyczonej pętli o długości 10 km, której główna część odbywa się poza zurbanizowaną częścią miasta.

Po pobudce i standardowym śniadaniu, na które składały się bułka z dżemem i kawa, wyruszyłem czym prędzej w okolice biura zawodów mając nadzieję na znalezienie chociaż jednego straganu oferującego jakieś ciuchy biegowe. Niestety tego dnia nie było szans na znalezienie czegokolwiek, zatem postanowiłem szukać ostatniej deski ratunku u znajomych. Poprawiwszy humor pewnie niejednej osobie udało mi się pożyczyć szorty z serii Adizero 😀  Zatem przy okazji pierwszy raz w życiu biegłem w czymś marki Adidas. Rozgrzewka przedstartowa przeprowadzona pod bezchmurnym niebem pozbawiła mnie reszty złudzeń – będzie morderczo gorąco. Ustawiając się na linii startu zamieniłem kilka miłych słów z napotkanymi znajomymi.

Zaraz po wystrzale startera uformowała się dość liczna grupa biegnąca tempem, w którym miałem zamiar przebiec ten bieg. Pierwsze 4 kilometry trasy okazały się nieprzyjemne głównie ze względu na wiatr i krótkie, acz strome podbiegi. Mimo tego osiągane przeze mnie międzyczasy były bardzo równe (3:43, 3:43, 3:41, 3:38). Niestety, wspomniana wcześniej grupa w pewnym momencie uległa rozciągnięciu. Czując jak bardzo robi mi się ciepło, postanowiłem od 5 kilometra trzymać się tętna na poziomie max. 175 uderzeń na minutę, co wcale nie sprawiło, że jakoś znacząco zwolniłem (3:38, 3:40, 3:39). Niestety schody zaczęły się na 7 kilometrze trasy, który zaczynał najtrudniejszy fragment pętli. Poza dość specyficznym ukształtowaniem trasy, dodatkowy trud stwarzali zawodnicy biegu na 10 km, których trzeba było ostrożnie wymijać na momentami wąskich fragmentach. Skutkiem tego międzyczasy na ostatnich kilometrach pierwszej pętli uległy pogorszeniu (3:46, 3:44, 4:01) z poprawą na 10 kilometrze miniętym w tempie 3:38. Mając w pamięci pierwszą połowę trasy wiedziałem już, że warto będzie przyspieszyć od 16 kilometra i starać się ciągnąć tak do końca. Starając się zachować siły i  pozbawiony osłony grupy z początku zawodów ponowny wietrzny odcinek już nie szedł tak dobrze (3:43, 3:52, 3:55, 3:56, 3:50). 16 kilometr oznaczał przyspieszenie i możliwość dogonienia niektórych oponentów, co przyniosło nutkę optymizmu (3:43, 3:43, 3:44). Niestety 19 kilometr ponownie oznaczał bieg po najmniej przyjemnym odcinku starówki i był najwolniejszy w całych zawodach (4:03). Ostatnie dwa kilometry udało mi się jeszcze wyprowadzić na 3:43 i 3:42.

18527677_10211267546276018_8573790789728884353_n
fot. Gazeta Wyborcza Opole

Zawody ukończyłem z czasem 1:20:12, co dało mi 10 miejsce w klasyfikacji generalnej i 3 miejsce w kategorii M20. Nie ukrywam, że wobec wyników uzyskiwanych podczas treningów byłem nastawiony na możliwość ataku rekordu życiowego. Niestety zostałem daleko w tyle, po brutalnej weryfikacji dokonanej tego dnia przez panującą temperaturę. Ostatnim zaskoczeniem tego weekendu był fakt, że z nieznanego mi powodu wygrałem statuetkę w kategorii M20 😀 Dowiedziałem się o tym po telefonie od znajomego, który zadzwonił krótko po tym, jak usłyszał że mnie wywołują. Nagrodę zdołałem odebrać 🙂

Podsumowanie

Największą satysfakcję przyniosły mi ostatnie kilometry biegu. Mimo narastającego zmęczenia podbitego gorącem, udało mi się wykrzesać z siebie siły na przyspieszenie co zawsze na półmaratonie było u mnie słabą stroną.  W tym momencie jest to dla mnie koniec prób zdzierania asfaltu, a od teraz priorytetem staje się bieganie w górach. Natomiast przygotowania do jesiennego maratonu zaczynam od lipca 🙂

Kończąc tą długaśną relację chcę jeszcze raz pogratulować każdemu, kto zdecydował się wystartować tego dnia. Z danych prezentowanych przez maratonypolskie.pl na starcie tego dnia nie stawiło się prawie 300 osób z 1200 zgłoszonych do uczestnictwa.

Jest jeszcze jeden morał z tego biegu – od teraz zawsze ze sobą zabieram podwójny komplet startowy 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s