Czy z tej mąki będzie chleb?

Tym dość przewrotnym, piekarniczym tytułem śmiem podsumować swoją zimową aktywność.

Przywołując chleb, myślę, że tak nie do końca mijam się z tematyką bloga. Poza tym, że jest świetnym źródłem węglowodanów w diecie biegacza. Jego proces przygotowania może być analogią do procesu przygotowywania się w nowy sezon. Wymaga cierpliwości, konsekwencji i ścisłego trzymania się ustalonego porządku w przygotowaniu. Najlepszy chleb to ten na zakwasie, jego przygotowanie jest procesem żmudnym i kluczowym dla sukcesu wypieku. Niby nie można szukać głębszej techniki w zamieszaniu mąki z wodą, a jednak. Nie można zostawić procesu samemu sobie, powinien on być regularnie doglądany i poprawiany w zależności od rezultatów. Tak samo jest z dobrym planem treningowym.

City Trail Wrocław

Fot. Piotr Dymus
Fot. Piotr Dymus

Podróż do Tajlandii była okresem zupełnej nieaktywności. Postanowiłem „oczyścić głowę” i nie zamartwiać się wyszukiwaniem odpowiednich ścieżek, nawet dla relaksu. Zgodnie z ustaleniami, zaraz po powrocie nastąpił drobny rozruch. Rozpoczęciem przygotowań był mocny akcent w postaci udziału w City Trail. Ruch ten okazał się średnio korzystny, ponieważ skutkował drobną kontuzją na drugim kilometrze. Mimo wszystko bieg postanowiłem ukończyć.

Uzyskany rezultat (18:48) mnie zadowolił i stanowił dobre odniesienie do wchodzenia w nowy reżim trening. Tak jak przy procesie produkcji chleba. Udział w reszcie cyklu City Trail był swoistym „doglądaniem zakwasu” i ustaleniem, co należy zrobić dalej. Progres na wymagającej leśnej trasie był wyraźny. Zwłaszcza że nigdy dotąd nie biegałem 5 km na poważnie!

ebc1b3cf-be55-486c-8e76-ca60c5b298a1

Zimowy cykl biegów City Trail okazał się świetnym rozwiązaniem. Pokrył okres, który jak dotąd był dla mnie jałowy w starty. Oprócz możliwości ‚sondowania’ kondycji nie do pominięcia jest też aspekt przygotowania mentalnego. Zazwyczaj pierwsze starty w sezonie bardzo mnie stresowały, ponieważ nie zawsze do końca byłem pewien spodziewanego rezultatu.

10 Wroactiv

Ostateczne zajrzenie do słoika nastąpiło w zeszłą sobotę. Był to start we Wroactiv na dystansie 10km. Złamanie bariery 35 minut wydawało się być dość prawdopodobne. Pierwsze kilometry były bardzo obiecujące. Przyłączyłem się do prężnej grupy i obiecując zmiany (co też czyniłem) dognaliśmy do 5 km. W tym momencie muszę się pochwalić, gdyż osiągnięty czas (17:04) jest moim nowym rekordem życiowym. Specjalnością trasy Wroactiv jest, że pierwsza „piątka” zawsze idzie łatwiej, bo z wiatrem. I ten wiatr po nawrocie zaczął mi się dawać mocno w znaki. Utrzymanie z resztą grupy nie było już dla mnie takie proste. Głowa zaczęła szukać komfortu wobec narastającej masakry w nogach. Do mety dotarłem z czasem 35:07. Do wykonania wymarzonego planu zabrakło siedmiu sekund, mimo to jestem ze startu zadowolony. Poprawiłem swój rekord życiowy o pół minut, a to wszystko bezpośrednio z treningu maratońskiego. Start okazał się na miarę możliwości, bo czułem go w nogach jeszcze kilka dni.

Czas rozrabiać ciasto

Z minionym okresem treningowym obchodzę się pozytywnie. Nie było żadnych wpadek ani chorób, eliminujących mnie z jednostek. Bardzo duża w tym zasługa osoby pomagającej mi w przygotowaniach 😉

Nadchodzący start w Półmaratonie Warszawskim nie będzie dla mnie już tylko sprawdzianem. To realna walka o jak najlepszy wynik. Pośrednio rzutuje na to, co nastąpi w kwietniu, ale jestem myśli, że przygotowania swoje oddadzą. W analogii piekarniczej jest to zamieszanie ciasta z wytworzonym zakwasem i rozpoczęcie wyrastania, przed wsadzeniem do pieca.

Został jeden miesiąc do ‚wypieku’, czyli maratonu w Gdańsku. Ten okres jest kluczowy i sam trening jest składową do sukcesu. Od dwóch miesięcy nie piję alkoholu i muszę przyznać, że odnoszę z tego wiele korzyści. Zdecydowanie poprawił się mój sen oraz jestem jakby mniej spuchnięty na twarzy. Jeżeli chodzi o dietę, to było tutaj już trochę gorzej. Została jeszcze odrobina czasu by „przypilnować michę”, co sukcesywnie wdrożyłem od ostatnich dwóch tygodni.

_DSC6861
Fot. Honorata Sycz – Langner

A tak przy okazji, skąd wiem tyle o chlebie?

Na początku swojej przemiany dostałem kulinarnego bzika także na punkcie produkcji domowego chleba. Jeżeli jesteście zainteresowani tym niewątpliwie ciekawym zajęciem. Serdecznie zapraszam do strony, z której wyniosłem sporo wiedzy: http://www.chleb.info.pl. To nie reklama 🙂

3 Comments

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s