Czego nauczył mnie 2018?

Koniec roku przynosi liczne podsumowania, podobnie jest u mnie. Nie zawsze spoglądanie w przeszłość jest korzystne. Z drugiej strony jednak każdy z nas polega na sumie własnych i cudzych doświadczeń.

Nie jestem fanem pisania suchych sprawozdań rocznych. Kojarzy mi się to z ‚wesołymi’ czasami Polibudy, gdzie suchym i technicznym żargonem pisałem wielostronicowe poematy, których pewnie bym teraz w połowie nie zrozumiał. W związku z tym przygotowałem swoją kompletnie subiektywną listę rzeczy, które najbardziej zapamiętam z minionego roku.

Uwierzyłem, że to jeszcze nie koniec szybkości.

Po niezadowalającym roku 2017 (który dość posępnie podsumowałem) byłem przekonany, że jeżeli chodzi o szybkość to wyczerpałem już swoje możliwości. Zakładałem, że po 2018 przerzucę się na biegi w których liczy się najbardziej wytrzymałość (czyli Ultra), żeby wciąż czerpać przyjemność z biegania i unikać rozczarowań na mecie kolejnego nieudanego biegu ulicznego. Na szczęście okazało się, że tak nie jest. Wystarczyło po prostu skupić się na rozwijaniu tej szybkości w odpowiedni dla mnie
sposób. Osiągnięte rezultaty zaowocowały życiówkami na każdym długim dystansie (w tym dwa razy maraton!!!). Poza oczywiście godzinami treningów, sukces jest zasługą analizy moich treningów przez Andrzeja Witka. Za co mu serdecznie dziękuję 🙂

Góry są moim żywiołem, ale muszę dawkować je ostrożnie.

Bardzo udany według mnie Ultra-Trailowy debiut dał mi sporo do myślenia. Mimo ogromnej miłości do gór to jeszcze nie czas na radykalne przejście i całkowitą rezygnację z biegów ulicznych. Czas regeneracji po tak dużym dystansie poszedł mi trochę ‚w zdrowie’. Nie przewidziałem tego i przez kilkanaście tygodni zupełnie nie mogłem wyczuć, jak wrócić do siebie. Mimo to dwa następne starty górskie – Maraton Gór Stołowych oraz Złoty Maraton zrobiłem dość przyzwoicie (9 i 5 miejsce). Z tego powodu biegi górskie w 2019 będą zdecydowanie krótsze, a przynajmniej wszystko poza Dzikim Groniem (64 km). Czuję, że jestem w stanie wejść na takich zawodach znacznie powyżej obecnych możliwości, tak bym mógł rywalizować w 100%. Potrzeba po prostu większej bazy.

Tarczyca to mój największy wróg.

Oczywiste jest, że zdrowie to rzecz bezcenna. Mimo swojej ponad 8-letniej świadomości chorowania na niedoczynność tarczycy przekonałem się, jak nawet minimalne odchylenie od stanu idealnego potrafi utrudnić funkcjonowanie. Zwłaszcza gdy mowa o obciążeniach typowych dla biegacza długodystansowego. Mając wyniki badań w granicach ‚normy medycznej’ okazało się, że nie są one w żadnym wypadku optymalne, gdy w grę chodzi bieganie powyżej 100 kilometrów w tygodniu. Było w tym odrobinę mojej winy, ponieważ nie widziałem w tym źródła wielu problemów, które wyraźnie odbierały mi motywację do dalszego trenowania w ogóle. Na szczęście tym razem udało się sytuację opanować w zadowalającym stopniu i odzyskałem animusz wystarczająco dobrze, by pokazać klasę w Walencji!

Bieganie nie jest rozwiązaniem problemów

Przez ostatni rok nabrałem pewnej perspektywy co do pasji, w którą tak bardzo wsiąknąłem. Zauważyłem, że wpadłem w stworzoną przez siebie bańkę która skutecznie izolowała mnie od codzienności, w której porusza się niemal każdy. Myślę, że przez to nie rozwinąłem się na żadnym innym polu niż sportowe. Niestety przez to straciłem sporo doświadczeń, które mogłyby poprawić moje codzienne życie. Mówię tutaj, chociażby o nauczeniu się nowej umiejętności lub podjęciu się przedsięwzięcia, które mogłoby przynieść korzyści zawodowe. Przez te ciągłe gonienie za wynikiem łatwiej było po prostu zostawić sprawy takimi, jakie są. Na szczęście ta sytuacja ulega poprawie i odkryłem, że poszukiwanie nowych zainteresowań oraz wyzwań jest bardzo przyjemne. Ważne, żebym utrzymał swój upór w osiąganiu innych celi na poziomie równym, jak w sporcie!

Podsumowując, pragnę wszystkim śledzącym moje poczynania i tego bloga bardzo serdecznie podziękować za wszelkie firmy kibicowania. Mam nadzieje, że śledzenie tego jest dla Was przyjemnością i stanowi pewnego rodzaju motywację.

Niezmiernie cenne w realizacji moich pomysłów było wsparcie firm, z którymi współpracuję. Dziękuję DASHRADE oraz Sissel Polska za dotychczasową formę uznania.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.