Film na trenażer #2 – Proceder

Witajcie,

Dziś na interwały (20 x 1 minuta w progu mleczanowym) wpadła całkiem świeża propozycja serwisu Netflix. Tym razem jest to „Proceder” w reżyserii Michała Węgrzyna (kuźwa, kiedyś kręcił nawet Klan). Enigmatyczny opis filmu z serwisu Filmweb wszystko spoiluje – „Historia Tomasza Chady – rapera, który ginie niespodziewanie w 2018 roku. Śmierć muzyka szokuje wszystkich wokół.” Zupełnie, jakby po śmierci protagonisty jeszcze coś miało się dziać, a są tylko napisy końcowe i trochę rapowania.

Przyznaję się bez bicia – Nie jestem entuzjastą twórczości Tomasza Chady. Jest to taki hardcore z mocnymi naleciałościami do środowiska o zupełnie innym systemie wartości niż mój. Znam zaś jego historię, sporo siedział w kryminale i miał dziwną skłonność tam wracać ze względu na dokonywane wybory. Samo życie skończył rzeczywiście marnie, chociaż zupełnie nie tak, jak przedstawia to film.

I to jest mój główny zarzut do produkcji. Ogromna ilość rzeczywistych zdarzeń i postaci zupełnie nie jest umiejscowiona w fabule. Dobrym przykładem będzie nie pojawienie się ani na moment Adama Piechockiego – także rapera o ksywce Pih – przy okazji swego czasu uczestnika Biegu Rzeźnika 😉 Jestem w stanie zrozumieć, że dla podtrzymania zjadliwości fabuły trzeba było pewne sprawy uprościć, lub je pominąć. Niestety druga część filmu przedstawia protagonistę jako człowieka o wielkim sercu i równie ogromnych problemach. Zrobiono z bohatera takiego „ciepłego misia”, który krzywdzi tylko tych niedobrych a z sercem na dłoni przybiega do kolejnej oblubienicy. Szkoda, bo sam początek filmu był bardzo obiecujący i w przystępny sposób przedstawiono polskie realia wczesnych lat 2000. Resztę wrażeń artystycznych pozostawiam jednak waszej ocenie.

Bo jeżeli chodzi o kryterium oglądalności na trenażerku… To jest film bardzo dobry. Dialogi są proste i nie angażują. Akcja filmu też się nie wlecze i bardzo dużo scen jest wypełniona twórczością Chady, do której odniesienie znajduje się właśnie w odgrywanych scenach. Dzięki temu trening przeszedł bardzo miło i się nie dłużył, a jednocześnie zupełnie nie straciłem wątku. Szkoda tylko, że za filmem idzie też kompletny brak przemyśleń po seansie. Coś tak jakbym obejrzał nie zobowiązującą produkcję telewizyjną.

Moja ocena to 4/10. Głównie za wstawki muzyczne i całkiem dobry humor w niektórych scenach. Dzięki temu dobry na interwały, gdy krew jest daleko poza mózgiem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.